Rodzinny rajd rowerowy – Tarnów 20.09.2015

Na miejsce startu przybyliśmy po godzinie 10:00. Po wypełnieniu zgłoszeń otrzymaliśmy numerki startowe, mapkę rajdu, program pikniku, gazetę oraz kupony na lunch. Po założeniu numerków mieliśmy małą sesję zdjęciową po czym przestudiowaliśmy trasę jaką chcemy pokonać i udaliśmy się na start. Uczestników nie było dużo, było raczej pochmurno a momentami coś pokropiło i pewnie to odstraszyło wielu ludzi. Z drugiej strony sama reklama rajdu była słaba, gdybym przez przypadek nie kupił gazety kilka tygodni temu to sam nie wiedziałbym o tej imprezie. A więc stoimy na starcie razem z innymi rowerowcami, Pani fotograf pyka foty, prowadzący przypomina o zasadach ruchu itp. Dzieci dosłownie garstka, razem z moją Młodą naliczyłem 5-6. Wybiła godzina 11:00 i ruszamy. Dla przypomnienia dodam iż jest to rajd i nie liczy się kto pierwszy, kto ostatni. Niektórzy chyba o tym zapomnieli  :-P Cisną na całego od samego startu nie zważając na nic. Oby tylko być tym pierwszym  :-P My spokojnie sobie jedziemy, tempo spacerowe, podziwiamy widoki. Trasa MINI, którą pokonujemy ma ok. 15km i jest bardzo dobrze oznakowana (przypuszczam, że pozostałe trasy MIDI i MAXI również). Na każdym skręcie strzałki, na każdym znaczącym rozwidleniu czy to ruchliwszej drodze stoi policja bądź straż, na czele rajdu leci pilot, z tyłu ambulans i samochód serwisowy a na całej trasie kilka razy mijają nas ratownicy medyczni i czuwają czy z nami rajdowcami wszystko jest ok. Gdy już wracamy zatrzymujemy się pomóc rodzince z maluchem, któremu to w jego złotej strzale na 10-cio calowych kółkach spadł łańcuch. Szybko udało się jednak naprawić i mógł dalej kontynuować jazdę. Jakieś 20 minut przed metą zaczęło kropić ale nas to nie zniechęciło i czym prędzej pognaliśmy do mety, na której czekały na nas medale i ciepły posiłek  :-D Czekała na nas również pozostała część rodziny, która też zgłodniałą a jak zobaczyła kluski to nie mogła sobie odmówić. Dostaliśmy 1.5L butelkę wody mineralnej i uzupełniliśmy płyny w naszych bidonach. Później były zorganizowane zmagania dla najmłodszych jak i również dla starszych w tym jazda na rowerze z odwrotną kierownicą. Wybierano również najstarszy rower, najładniejszy dzwonek, najfajniejszą grupę rajdu itp. Na całej trasie rajdu zostały ponadto umieszczone bony upominkowe na kwotę 100zł, które można było poszukiwać w czasie trwania imprezy. Jednak nam się to nie udało. Powłóczyliśmy się jeszcze trochę po miasteczku i gdy już się zbieraliśmy na metę przyjechali dwaj rajdowcy, którzy to tak strasznie się rozpychali i gnali na łeb na szyję na starcie. Ledwo co stali na nogach. Czyżby trasa MAXI byłą aż tak ciężka? ;-) Powoli pojechaliśmy na obiad do domu. Młoda trochę zmęczona ale daliśmy radę. I w sam raz bo zaczęło lać jak z cebra. Impreza się udała, zadowolenie u dzieciaka sięgnęło szczytu i w przyszłości również będziemy chcieli uczestniczyć w takich imprezach – może również w innej miejscowości…

20150920_22495620150920_10343420150920_134806

Trasa skrzyszowska

Nazwa tej trasy została przeze mnie wymyślona jak chodziłem jeszcze do liceum (a może już na studiach? hmm nie pamiętam dokładnie, w każdym bądź razie dawno) i nie jest ona niczym innym jak tylko, a dla niektórych aż przejazdem z Tarnowa do Skrzyszowa i ma następujący przebieg. Zaczynamy podjazdem pod górę Św. Marcina, wizyta na ruinach zamku obowiązkowa, następnie wspinaczka pod przekaźnik w Zawadzie i przed cmentarzem skręcamy w lewo. kolejny krótki podjazd i …..z górki asfaltową drogą, która za chwilę się kończy i zamienia się w polną prowadzącą prosto w las – najlepszy punkt szlaku :-) Po przejechaniu lasu lądujemy w Skrzyszowie, z którego do Tarnowa wracamy asfaltową, mało ruchliwą drogą. Jeździłem tędy dość często a teraz po powrocie do rowerowej pasji trasę ledwo co poznałem. Nowe domy, nowe drzewa, inaczej wytyczony szlak w lesie, wszystko pozarastane, jakby nikt nie zapuszczał się w te tereny. Dla mnie bajka. Zawsze tę trasę pokonywałem w tym samym kierunku i niedawno naszła mnie taka myśl aby przejechać ją wspak.  Jak pomyślałem tak poczyniłem. No i wycieczka nie była by wycieczką gdybym się nie zgubił :P Początek był niezły, jechało się fajnie ale coś nagle zaczęło mi się nie zgadzać i zamiast na Marcince wylądowałem….. 500 metrów od startu :-P No szlak jasny…. Ale żeby nie było, że łatwo się poddaje postanowiłem się zreflektować i przejechać szlak tradycyjnym kierunkiem. Szybka wizyta w Parku Sanguszków, podjazd pod Marcinkę, 3 sekundy na ruinach, przekaźnik, zjazd, las i ….. znalazłem miejsce, w którym się pogubiłem i nie dziwie się, że zgubiłem drogę.  Rozwidlenie niepozorne, łatwe do przegapienia. Teraz już będę wiedział i następnym razem….

20150916_083454

Początek trasy lub jej koniec, jak kto woli.

20150916_083907

Wystarczyło trzymać się wytyczonego szlaku. Z tym że, oznaczenie te w pewnym momencie gdzieś zniknęły

20150916_084718

Cisza, pokój, piękne widoki…

20150916_091341

Zaraz, zaraz, a gdzie ja jestem?

20150916_093519

Park Sanguszków przez te lata nic się nie zmienił

20150916_102925

Pozdro Tarnów!

A momentami bywało ciężko…

20150916_08560020150916_10353120150916_103626Linku do trasy narazie nie zamieszczam, po co komu moje błądzenie :-P

Ciuchy na chłodniejsze dni

Z zamiarem zakupu odzieży do jazdy w chłodniejsze dni nosiłem się już od jakiegoś czasu. Szczere mówiąc zakup ten odwlekałem w jak tylko mogłem. Było to spowodowane tym, iż takie ciuchy do tanich nie należą. Z pomocą przyszła promocja w jednej z sieci supermarketów, która to co tydzień organizuje różne promocje pod tytułem np. „Włoski tydzień” lub „Tydzień dla samochodu”. Otóż, w TV zobaczyłem ową reklamę zatytułowaną „Jesień na rowerze” czy jakoś tak, po czym oświadczyłem w domu, że jutro udajemy się do tegoż sklepu na zakupy. Jak zaplanowałem tak zrobiliśmy i zaraz po pracy w poniedziałek udaliśmy się do sklepu. W ramach promocji do wybory były kurtki, koszulki rowerowe, spodnie (z szelkami lub bez), kaski, bielizna funkcyjna, skarpetki + jakieś akcesoria typu oświetlenie, pokrowce na siodełko, pompki itp. Szybka przymiarka i tak oto stałem się posiadaczem kurtki z odpinanymi rękawami, długich spodni i koszulki z odpinanymi rękawkami. Wszystko marki Crivit. Słyszałem różne opinie na temat tej firmy ale w końcu jednak samemu trzeba się przekonać i wyrobić sobie opinię. Za wszystkie te 3 rzeczy zapłaciłem ok. 150 zł czyli mniej więcej równowartość jednej bluzy do zakupu której się przymierzałem. Tak więc jeżeli chodzi o oszczędność to firmie należy się duży plus.

Ciuchy prezentują się tak:

DSC_4298

Dzięki odpinanym rękawom kurtka może robić za kamizelkę. Z przodu znajduje się kieszonka na suwak

DSC_4299

Z tyłu znajdują się trzy przestronne kieszenie i jedna dodatkowa zapinana na suwak.

DSC_4300

Spodnie posiadają wkładkę z coolmaxu, odblaski, suwaki na nogawkach oraz ukrytą mini kieszonkę. W pasie regulowane są ściągaczem.

DSC_4301

Odpinane rękawki czynią koszulkę bardzo uniwersalną.

Zarówno kolor kurtki jak i koszulki jest bardzo jaskrawy dzięki czemu jesteśmy widoczni z daleka co szczególnie w jesienną wpływa na poprawę naszego bezpieczeństwa.

Kurtkę zdążyłem już przetestować. Kilka poranków było dość chodnych. Przy 5 stopniach w drodze do pracy nie odczuwałem żadnego dyskomfortu. Nie było mi ani zimno, ani nie czułem wiatru. Kurtka nie ograniczała ruchów. Pod spodem miałem koszulę i polar. Do pracy mam zaledwie 10 minut jazdy i póki co na tym dystansie kurtka spisuje się wyśmienicie. Oddychalność i dłuższą jazdę przetestuję przy najbliższej okazji. (tutaj opinia po kilku dłuższych przejażdżkach). Materiał: 100% poliester.

Spodnie póki co czekają na jazdę. Materiał: górne przednie spodnie 100% poliester, membrana 100% poliuretan, wewnątrz 100% poliester, dolne przednie i tylne spodnie 90% poliester + 10% elastan.

Koszulka jak to koszulka funkcyjna jest dość opięta. Największą moją obawą były rękawki ale trzymają się pewnie i nie zlatują (można je wykorzystywać z innymi koszulkami). Zobaczymy jak będzie podczas jazdy. Koszulka posiada liczne strefy wentylacyjne, chłodzące, chroniące przed wiatrem i izolujące. Na dole posiada przedłużony pas antypoślizgowy. Materiał: 59% poliamid + 31% poliester + 10% elastan.

Kaseta

Musiałem wymienić kasetę i łańcuch. Wybór padł na Shimano Deore XT. Niektóre zębatki były już wytarte a łańcuch rozciągnięty. Stan licznika 10900km. Zobaczymy jak długo pociągnie.
Z oryginalnych rzeczy w moim Kaziku 2002 zostały:
- amortyzator
- kierownica
- mostek
- rama
- przednie kółeczko
- sztyca
- i pewnie kilka śrubek.
W następnej kolejności planuję wymienić amortyzator. A jak już on pójdzie w ruch to założyłbym od razu hamulce tarczowe. A jak tarczówki to i kółka. Z tył nie mam mocowania więc rama też do wymiany. No ale wtedy to już nie będzie Kazik… W korbie też coś mi stuka ehhh…

20150813_174147

Shimano XT CS-M770, 11-32T