Wietrzna Korsyka – 29.04 – 07.05.2017

Podobno w tym roku była najzimniejsza majówka od dekady. Również na górzystej Korsyce. Temperatura wahała się od 8°C na wysokości 1500 m. n.p.m. do ok. 30°C na plaży. A plaże były różne – grubo kamieniste, piaskowe, żwirkowe. To jak plaże to i woda, a woda cieplutka. Idealna na ochłodę po długim dniu rowerowania. A tych było sześć. I każdy inny.





















Rozpoczęcie sezonu wyprawowego – Portugalia, 10-17.03.2017

Sezon zapowiada się przednio. Nowy rower przetestowany. Poddany był naprawdę niezłej wyrypie i muszę powiedzieć, że zdał egzamin z wyróżnieniem. Inaczej ma się sprawa z bagażnikiem :evil:  Rota Vicentina jest świetna, polecam każdemu  8-)
















Nowy rok z nowym kolegą!

Tak, stało się. W tym roku będę podróżował z nowym rowerkiem. Tak jakoś wyszło ;-) Nie będę się tu rozpisywał o detalach, osprzęcie itp. Jak ktoś będzie chciał o tym przeczytać to zapraszam do zakładki sprzęt. Poznaliśmy się jakieś 2 miesiące temu i powoli się próbujemy śmigać chociaż tak naprawdę to dopiero wczoraj byliśmy na dłuższej wycieczce. W poszukiwaniu nowych ścieżek zwiedziliśmy i te stare, na których czekała na nas przygoda. Ktoś zgubił łańcuch :-P   :twisted:






Rota Vicentina, Portugalia – 11-18.11.2016

Po ostatniej wyprawie do Portugalii (Camino de Santiago) wiedziałem, że będę chciał tu wrócić ale nie wiedziałem, że nastąpi to tak szybko 8-)  Tym razem przygoda czekała na mnie w południowej części kraju i okazała się jedną z piękniejszych w moim dorobku. Jak ktoś twierdzi, że w Portugalii nie ma gór to zapraszam na Rota Vicentina  :-D


































Nepalska przygoda – 03-16.10.2016

420 przejechanych kilometrów, ponad 9000 metrów suma przewyższeń, rzęsisty monsun, 45-cio stopniowe upały, festiwal smaku, zapachu i koloru, niezliczone tarasy ryżowe, piękne ośnieżone wysokie szczyty oraz ogromne zderzenie z jakże odmienną kulturą – tym właśnie był dla mnie Nepal. Czy przygoda życia? – to się dopiero okaże.




































Gruba przygoda… z fatbajkiem

Oj było grubo… tzn. ciężko… ciężko na podjazdach, i ciężko na asfalcie ale za to na zjazdach i w ciężkim terenie, w trawie i po błocie, po gałęziach i korzeniach…miodzio! Mimo, że opony miały tłumić ten cały badziew to przydałby się amortyzator bo na koniec dnia ręce bolą  :-P
Fatbike? Tak, z tym że nie na codzień  ;-)












I Bieszczadzkie Zawody Rowerowe Tropem Żubra, Muczne 03.09.2016

Udział w zawodach był tak naprawdę tylko wymówką aby po wielu latach odwiedzić Bieszczady, popodziwiać okolicę i obeznać w przynajmniej 1% rowerowe możliwości w tamtym rejonie. I śmiało można stwierdzić iż potencjał jest ogromny. Trzeba będzie koniecznie tam wrócić w przyszłym roku. Pomysł na wyprawę już zakwitł teraz tylko znaleść chwilę aby przysiąść nad tematem – a tych to przybywa praktycznie codziennie ;-)















Szybki wypad do Szwecji – 28-30.08.2016

W ostatni weekend (no prawie weekend :-P ) sierpnia, tak na zakończenie wakacji wybrałem się na rowerowanie w Szwecji. Trasa wiodła z przystani promowej znajdującej się na wyspie Verkö na oddaloną o 30 km. wyspę Hasslö. Po drodze mijałem ruiny grodziska Lyckå slott (pozostałości dawnej średniowiecznej twierdzy duńskiej), cmentarz, na którym pochowany jest Vittus Andersson – gospodarz, na ziemi którego król Karol XI zbudował miasto Karlskronę, typowe drewniane szwedzkie domki, Hjortahammar – cmentarzysko z epoki wikingów, twierdzę marynarki Västra Hästholmen z lat 1903-1950. Grobla prowadząca na wyspę Hasslö ukazuje całe piękno przyrody archipelagu wokół Karlskrony (1650 wysp!). Wyspa Hasslö nazywana bywa „małymi Hawajami” z powodu wyjątkowo dużej jak na Szwecję liczby dni słonecznych. Niestety mnie na miejscu przywitał porywisty wiatr, który przygnał deszczowe chmury. W drodze powrotnej udałem się do Karlskrony, która to położona jest na 33 wyspach! Przemieszczenie się po nich jest sprytnie rozwiązane poprzez system łączących je kładek i małych mostów. Jestem zauroczony krajobrazem Szwecji i koniecznie będę chciał tam wrócić ponieważ jeden dzień to zdecydowanie za krótko aby nacieszyć się widokami a wystarczająco długo aby zakochać się w tutejszym krajobrazie!


















Szlak Orlich Gniazd, Częstochowa – Kraków 08-10.07.2016

Trasa z Częstochowy do Krakowa Szlakiem Orlich Gniazd okazała się trudniejsza niż myślałem. Suma przewyższeń wyszła większa niż na pętli dookoła Tatr. Udało się zobaczyć 8 (nie liczę zamku na Wawelu :-P ) z 9 zaplanowanych do zwiedzenia zamków: Olsztyn, Mirów, Ogrodzieniec, Bydlin, Rabsztyn, Pieskowa Skała, Ojców, Tenczyn i kilka jaskiń. Pogoda dopisała i obyło się bez żadnych awarii.
Przebyty dystans: 242,48km
Czas jazdy: 16,02h
Średnia prędkość: 15,12km/h
Prędkość maksymalna: 62,2km/h