Szlak Orlich Gniazd, Częstochowa – Kraków 08-10.07.2016

Trasa z Częstochowy do Krakowa Szlakiem Orlich Gniazd okazała się trudniejsza niż myślałem. Suma przewyższeń wyszła większa niż na pętli dookoła Tatr. Udało się zobaczyć 8 (nie liczę zamku na Wawelu :-P ) z 9 zaplanowanych do zwiedzenia zamków: Olsztyn, Mirów, Ogrodzieniec, Bydlin, Rabsztyn, Pieskowa Skała, Ojców, Tenczyn i kilka jaskiń. Pogoda dopisała i obyło się bez żadnych awarii.
Przebyty dystans: 242,48km
Czas jazdy: 16,02h
Średnia prędkość: 15,12km/h
Prędkość maksymalna: 62,2km/h




















Camino de Santiago, Lizbona – Santiago de Compostela, 05-17.06.2016

Było Nas dwóch – przewodników. Prowadziliśmy 10 rowerowych pielgrzymów z Lizbony do Santiago de Compostella. Jeździliśmy na zmianę co drugi dzień. I tym oto sposobem przejechałem po Portugalii i Hiszpanii 349,7 km, suma przewyższeń wyniosła 4496 metrów a średnia prędkość: 12,9 km/h. Do Lizbony dostaliśmy się busem (ktoś musiał zawieźć rowery) – 3200km, 37 godzin jazdy. Reszta ekipy doleciała samolotem. Gdyby ktoś mi teraz powiedział, żebym się pakował bo jutro czeka mnie jazda do Portugalii nie zawahałbym się ani sekundy. To piękny kraj, do którego zawsze będę chętnie wracał – nie tylko we wspomnieniach, i każdemu polecał do zwiedzenia. Poniżej, zrobię Wam smaka i postaram się przybliżyć chociaż w znikomym stopniu uroki tej wspaniałej wycieczki.







































Przyszła wiosna czyli czas na nowy osprzęt

Wraz z nadejściem wiosny nadszedł czas na wydanie (czytaj zainwestowanie, w końcu rowerek ma służyć jako narzędzie pracy :-D ) kasiury od Mikołajów, Gwiazdorów, Urodzinów czy Imieninów na nowy osprzęt aby mój rumak nie rozłożył się gdzieś po drodze w najmniej oczekiwanym momencie a szczerze mówiąc mogło to nastąpić w każdej chwili. 

Po 15 latach jazdy (albo i dłużej) wymienione zostały:
- amortyzator
- oba kółka
- korba (ta akurat po 5 latach).

I tak oto poznajcie moich nowych przyjaciół:

- amortyzator SR Suntour XCM 30 z blokadą skoku w manetce


- kółka Skorpion na piastach Shimano z mocowaniem pod tarcze

- korba Shimano Alivio FC-M4050 z mocowaniem Hollowtech II

No, to teraz mogę śmiało śmigać i skakać nawet z Giewontu  :-P

Zakopane – w poszukiwaniu krokusów 16.04.2016

Wczoraj miałem swój oficjalny debiut jako przewodnik wycieczek rowerowych :) Razem z grupą 30 osób wyruszyliśmy autokarem z Krakowa do Zakopanego. Na miejscu czekał na nas drugi przewodnik – góral z dziada pradziada – z którym już na rowerkach przez Krupówki (lansik musiał być  :-P ) i Drogę Pod Reglami wyruszyliśmy w stronę Polany Chochołowskiej w poszukiwaniu krokusów. Na miejscu okazało się, że krokusów jest znacznie mniej niż turystów  :-P Do schroniska na szarlotkę nawet się nie dopchaliśmy. W drodze powrotnej przez Kościelisko podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna wróciła do Zakopanego a druga (ze mną na czele) w dość „zdrowym” tempie wyjechała na wyludnioną Gubałówkę. To co góra zabrała oddać musi. I oddała nawet z nawiązką. Na zjeździe do Poronina niektórzy osiągali prędkość ponad 60km/h. Pogoda nam dopisała w każdym detalu. Wycieczka była udana, każdy był zadowolony a na koniec życzyliśmy sobie kolejnych takich spotkań  8-)












Podsumowanie:
Pogoda (10/10): 11
Dystans: 47,51 km
Średnia prędkość: 12,6 km/h
Maksymalna prędkość: 63,9 km/h
Maksymalna wysokość: 1143,6m

 

 

KELLYS THORX 10 – limitowany model

Zupełnie przez przypadek taki oto rowerek trafił mi się na szybkie testy:

Przechodziłem właśnie obok sklepu rowerowego, w którym się zaopatruję oraz robię grubszy serwis gdy zachodzi taka potrzeba i pomyślałem sobie, że chyba już najwyższa pora zamówić nowe kółeczka do mojego rumaka. Tomek – znajomy, który tam pracuje wziął mnie na zaplecze pokazać obiekt moich zainteresowań gdzie właśnie stał tytułowy rower. Nie byłbym sobą gdybym nie zagaił co to za sprzęt a koleś wypalił, że właśnie testuje Kellyego i jak chce to mogę sobie pojeździć. Nie trzeba było mnie długo namawiać. 
Kilka suchych faktów:
- rama KELLYS 6BOX-2 6061 3ple butted – Race Geometry (ta akurat w rozmiarze 19 cali);
- widelec ROCK SHOX Recon Silver TK,  100mm, Solo Air z blokadą w manetce;
- przerzutka przód SHIMANO Deore M611
- przerzutka tył SHIMANO Deore XT M781
- kaseta 10-tka (11-36)
- hamulce AVID DB3 Hydraulic Disc
- tarcze przód/tył 160mm
- koła 27,5 cala 
- opony Schwalbe 2,25″

Do rzeczy.  Przez ponad 15 lat jeżdżę na kołach 26″ i ramie 17,5″ a siadając na tego bika nie odczułem dużej różnicy w rozmiarze. Rowerek leciutki, śmiga po prostej aż miło. Biegi chodzą płynnie a hamulce… żyleta! Nie ma co porównywać do moich V-brake-ów. Amorek miał blokadę w manetce ale miałem okazję przejechać się tylko po mieście no i niestety nie było mi dane przetestować skoku. Jak już wspomniałem jechało się miło do momentu w którym to chciałem skręcić. Wyciągnąłem rękę w celu zasygnalizowania manewru i kierownica zaczęła mi się gibać na boki. Wydaje mi się, że to tylko kwestia przyzwyczajenia się do: 1) szerszej kierownicy niż dotychczas; 2) większych kół.
Drugim elementem, który zaskoczył mnie na minus było to, iż jak wstałem i pedałowałem to rower dziwnie zaczął bujać się na boki – jakbym tracił równowagę. Śmieszne uczucie. Nie wiem, może bagatelizuję sprawę bo jestem przyzwyczajony do mniejszego sprzętu ale chyba jednak nie zdecydowałbym się na jego zakup. Reasumując: tak dla: wagi, hamulców i osprzętu, nie dla: ramy (oprócz koloru :-P ) i dla rozmiaru kół.
Może przekonałbym się do niego po dłuższym użytkowaniu no i przede wszystkim po jeździe w terenie do której być może jest stworzony.
A tymczasem, bujamy się na starym Giant’ciku :-D

Rowerowy sposób na…psa!

Zapewne nie jeden raz przejeżdżając gdzieś przez jakąś mieścinę mieliście okazję spotkać przedstawicieli takiego oto gatunku:Trzeba przyznać, że nawet najbardziej niepozorny, najmilej wyglądający psiak może uprzykrzyć jakże wspaniałe chwile spędzane na rowerze. Poniżej przedstawiam, kilka moich wypróbowanych sposobów jak sobie poradzić w przypadku gdy rzuci się taki za nami w pościg próbując złapać nas za nogę. Podobno wszystko rozchodzi się o ruch związany z pedałowaniem i w momencie gdy przestaniemy bestia powinna odpuścić. No cóż, czasami to nie pomaga. A więc, gdy takiego zauważymy na swojej drodze zachowajmy czujność, starajmy się szybko ocenić sytuację i zastosować poniższe:

1. Spieprzamy ile sił w nogach! Sposób bardzo skuteczny ponieważ długo za nami pies nie pobiegnie i po chwili odpuści. Problem pojawia się w momencie gdy jesteśmy na morderczym podjeździe lub targamy ze sobą bagaż w sakwach i długo nie damy rady uciekać czy po prostu jesteśmy już totalnie zajechani po całym dniu jazdy i nie mamy sił na ucieczkę.

2. Woda, którą mamy w bodonie. Chlapiemy psa bezpośrednio z bidonu lub nabieramy w usta i spluwamy w stronę psa.

3.  Dynamicznie zeskakujemy z roweru stawiając go między nami a psem – bardzo skuteczny sposób wypróbowany wiele razy. Można jeszcze nakrzyczeć w kierunku psa lub zrobić jakiś energiczny ruch w jego stronę – efekt murowany.

4. Tego sposobu nie musiałem jeszcze używać ale jestem na niego zawsze przygotowany a mianowicie – gaz pieprzowy, który może się przydać nie tylko na psy…

Sposoby 1-3 stosuję naprzemiennie w zależności od wielkości agresora i stopnia jego zaangażowania w chęć odgryzienia mi czegoś. A Wy jakie macie sposoby na wyjście z takich opresji?

Dzień wolny od pracy w środku tygodnia

Pierwsze dni lutego przyniosły bardzo ładną pogodę (+10°C). Oprócz codziennych dojazdów na rowerze do pracy dawno już nie jeździłem tak aby czerpać z tego pełnymi garściami. Nie zastanawiając się więc długo wziąłem wolne w środku tygodnia z zamiarem spędzenia tego dnia na rowerze. Plan był jeden – wstać wcześnie rano, spakować się i wymęczyć na maksa. Kierunek – byle dalej poza miasto. W las…

Na początek wybieram niebieski szlak, chociaż szlak Św. Jakuba towarzyszył mi praktycznie przez cały dzień. 

Z góry Św. Marcina udaję się w stronę Trzemesnej mijając po drodze urokliwy kościółek w Zawadzie.

Po przejechaniu kilku kilometrów asfaltem w końcu odbijam w las :-D

Początki nie zwiastują tego co mnie później czeka…

Jak wspominałem wcześniej Św. Jakub towarzyszył mi na każdym kroku. 

No i zaczęło się tak…

a skończyło tak. Nie pytajcie jak ja wyglądałem :P


Celem dzisiejszej przejażdżki była wieża widokowa na Brzance.

Chwila na podziwianie widoków, lunch, ciepła herbatka i dalej w drogę bo zaczynało się robić chłodno. W sumie przejechałem 65km . Podgląd trasy tutaj.

Kurtka rowerowa firmy Crivit

Jakiś czas temu sprawiłem sobie kurteczkę firmy Crivit. Nie będę ukrawał, iż głównym kryterium wyboru była cena. Dałem coś około 50-60 zeta. Drugi raz bym jej nie kupił. Ale po kolei. Główną zaletą kurtki jest jej kolor

 

Fajny, jaskrawy dzięki któremu jesteśmy widoczni czy to w pochmurny dzień czy to po zmroku. Plusem są również kieszenie na plecach. Standardowo jest ich 3 + 1 na suwak.
Są bardzo pojemne. Podczas wyprawy dookoła Tatr miałem w nich schowaną parę grubszych rękawiczek, kurtkę i spodnie przeciwdeszczowe, portfel, telefon i kilka batonów. Nic mnie nie ugniatało ani nie wylatywało. No, i na tym plusy się kończą. Wadą, która dyskwalifikuje tą kurtkę na całej linii jej jej oddychalność. Katastrofa!!! Wystarczy lekko zwiększyć tempo jazdy, trochę się zmachać i już wszystko mokre. Czuje się jakbym w niej wpadł do jeziora czy wykąpał się w morzu. Do pracy to jeszcze mogę w niej dojeżdżać – ok. 10 minut jazdy spacerkiem ale to wszystko. Na żadną inną jazdę się nie nadaje. Warto więc uzbierać troszkę więcej pieniążków i kupić coś lepszego niż łasić się na niską cenę. Pamiętajcie, co tanie to drogie. Niestety przekonałem się o tym kolejny raz…

 

Podsumowanie roku 2015

Kończy się rok i nadchodzi czas podsumowań. Tak przynajmniej mówią. Ja staram się nie podsumowywać zbyt wiele. Bo po co? Jak było dobrze, to nie muszę sobie tego w pamięci odświeżać. Jak było źle, to po co do tego wracać? Same podsumowują się jedynie przejechane kilometry. Rok kończę takim wynikiem:  Nie wiem ile przejechałem w tym roku. Nie zapisałem stanu początkowego. W ciągu jakie okresu czasu przejechałem tyle kilometrów? Tego też nie wiem. Najpierw dużo jeździłem, później miałem przerwę i znowu jeździłem. Co przyniósł rok 2015? Odrodziła się moja miłość do roweru i do podróżowania nim z czego jestem niesamowicie zadowolony. Co przyniesie nowy rok? Do końca nie wiem ale mogę zdradzić, że będzie się działo  :-) W końcu po coś zostałem Instruktorem Turystyki Rowerowej  :-D

Babol z kustomcaps.com


Tytułowy Babol jest niczym innym jak dekielkiem do sterów. Ale za to jakim  :-P Wybór był ciężki. Firma kustomcaps ma ich do wyboru do koloru. Od rodzaju wzoru, przez kolor dekielka, kolor wzoru po kolor śruby. Każdy znajdzie coś dla siebie 8-) Babol z za oceanu dotarł do mnie po 10 dniach od zamówienia więc według mnie błyskawicznie. Gorąco polecam  8-)